codzienność

Opowieści z mojego codziennego, autystycznego życia, czyli świat oczami osoby na spektrum.

  • Medytacja na spektrum oraz technika jacobsona
    codzienność

    Medytacja na spektrum

    Medytuję od 881 dni. Wiem, bo mi aplikacja liczy. Kiedy jednak zaczynałam, nie sądziłam, że stanie się to jednym ze stałych punktów mojego dnia. Ot tak chciałam spróbować, bo podobały mi się trening Jacobsona i różne relaksacyjne utwory poznajdowane w Internecie, zaczęłam więc drążyć temat dalej. Medytować można oczywiście na wiele sposobów, samemu albo z pomocą jakiegoś portalu/kanału na YouTube. Ja osobiście uwielbiam aplikację Headspace, która oferuje nie tylko przeróżne typy medytacji (m. in. skupienie na oddechu, skanowanie ciała, też mindfullness), ale też ćwiczenia pod konkretny temat (np. radzenie sobie z gniewem czy stresem, żałoba, kreatywność, medytacja w trakcie spaceru, przygotowanie do trudnej rozmowy). Tym samym można zawsze wybrać coś…

  • Codzienność autystki: small talk i zadaniowość
    codzienność

    Z życia autystki: kocia karma, wirusy i pogaduszki

    Dzisiaj przygotowałam wpis trochę innego typu, taki „dzień z życia”, czyli jak to autystce zdarza się reagować w sytuacjach kompletnie dla innych ludzi zwyczajnych. Obawiam się, że może być trochę przydługo i chaotycznie, ale jak wytrwacie do końca to czeka na was zdjęcie kotka. Do naszego bagażnika wchodzi siedemnaście palet z puszkami kociej karmy Było tak: najdroższy Małż przyszedł i oświadczył, że trzeba przewieźć puszki z kocią karmą z jednego krańca stolicy na drugi. Może to w pierwszej chwili brzmieć trochę dziwnie, ale ma sens, gdyż odkąd ponad rok temu adoptowaliśmy dwa koty, Małż ciągle pomagania kocim fundacjom, co głównie sprowadza się do wysyłania pieniędzy na kolejne zbiórki na coraz…

  • Codzienność autystki: jak sobie radzę w czasie pandemii
    codzienność

    Z życia autystki: Autystka w czasach koronawirusa

    W zasadzie nie wiem, jak podejść do tego tematu. Głównie dlatego, że nie wiem, co czuję. Jest to zresztą dla mnie stan dosyć normalny – wszystkie zmiany czy nowe informacje przetwarzam bardzo długo (zdarza się, że tygodniami), w związku z czym moją pierwszą reakcją jest albo obojętność czy też właśnie „nie wiem, co czuję/myślę” albo natychmiastowa panika i złość. Dopiero po pewnym czasie potrafię coś ocenić, zaakceptować, opisać jakie emocje we mnie wywołało. Nie wiem, co czuję Także w przypadku pandemii mam wrażenie, że zwyczajnie nie dociera do mnie w pełni to, co się dzieje. Owszem, sprawdzam nerwowo raporty (wiem, nie wolno; poza tym głównie się wkurzam, że nie są…