fakty i mity

Funkcje wykonawcze na spektrum

Na podłodze przed drzwiami wejściowymi do mojego mieszkania zrobiła się plama. Widziałam tę plamę i myślałam sobie, że trzeba by ją wytrzeć. Po czym jej nie wycierałam. Czasem patrzyłam na tę plamę i irytowałam się, że zrobiła się tuż przed podkładką mającą chronić podłogę przed brudem przynoszonym z dworu, bezpośrednio na drewnianym panelu. Po czym jej nie wycierałam. Odkurzałam i ją widziałam. Wychodziłam/wchodziłam do domu i ją widziałam. I myślałam o tym, że trzeba ją w końcu wytrzeć, tyle że ta myśl nie potrafiła przełożyć się na działanie. Jakby brakowało jakiegoś ważnego połączenia pomiędzy chęcią zrobienia czegoś a podjęciem akcji właściwej.

Tak przykładowo wygląda zaburzenie funkcji wykonawczych.

Czym są funkcje wykonawcze?

Funkcje wykonawcze to (za książką „Nieśmiali, skryci i społecznie niedopasowani” Cynthii Kim) bardzo szerokie pojęcie oznaczające procesy poznawcze, które służą nam do regulowania, kontrolowania i opanowywania naszych myśli oraz działań. Zaliczamy do nich zdolność planowania, pamięć roboczą, kierowanie uwagą, elastyczność myślenia, zdolność rozwiązywania problemów oraz wykrywania i poprawiania błędów, rozumowanie werbalne, inicjowanie, monitorowanie, hamowanie, kończenie i zmienianie wykonywanych czynności.

Dzięki sprawnym funkcjom wykonawczym potrafimy skutecznie zaplanować wykonanie jakiegoś zadania, następnie podjąć działanie i zrealizować przygotowany plan, po drodze poprawić też ewentualne błędy, a w efekcie – osiągnąć zamierzony cel.

Jeszcze szerzej opisują je autorki artykułu „Współczesne trendy w diagnozie funkcji wykonawczych„:

Funkcje wykonawcze często określane są jako metaaktywność poznawcza obejmująca procesy kontrolujące i integrujące funkcjonowanie innych procesów poznawczych. Spośród struktur mózgu związanych z funkcjami wykonawczymi najczęściej w literaturze przedmiotu wymienia się korę przedczołową, której aktywność jest kluczowa w realizacji zadań angażujących element nowości, planowanie, wprowadzanie i monitorowanie strategii działania, korzystanie z informacji zwrotnych, czujność uwagi i hamowanie informacji nieistotnych dla wykonania zadania. W literaturze pojęcie to często określane jest jako „termin parasolka”, jako że obejmuje właściwie wszystkie procesy poznawcze wyższego rzędu i kompetencje behawioralne, takie jak planowanie, elastyczność poznawcza czy nawet poznanie społeczne (w tym np. empatię i teorie umysłu) czy też regulację emocji.

Stosunkowo niedawno pojawiło się rozróżnienie w postaci próby podziału funkcji wykonawczych na „zimne” i „gorące”. W tym ujęciu tradycyjnie rozumiane funkcje wykonawcze, opisywane w paradygmacie czysto poznawczym, określane są jako „zimne”. Natomiast wszelkie ich aspekty powiązane z emocjami i rozumieniem sytuacji społecznych określane są jako „gorące”. To rozróżnienie wydaje się niezwykle pomocne, jako że do tej pory badania dotyczące tego obszaru dotyczyły zarówno szeroko rozumianej psychologii klinicznej, psychologii zdrowia, jak i osobowości. Funkcje wykonawcze włącza się nawet w obszar samoregulacji i odnosi się do pojęcia „ja”. Zamieszanie terminologiczne i mnogość sposobów rozumienia funkcji wykonawczych oraz zaliczanie do nich bardzo różnych procesów poznawczych i kompetencji społecznych (jak np. empatii poznawczej) powoduje oczywiście pewien chaos i niespójność uzyskiwanych rezultatów badawczych.

Co się jednak dzieje, gdy nie działają prawidłowo? Wówczas pojawiają się kłopoty z organizacją, planowaniem i wykonywaniem złożonych czynności, ale też utrudnione jest inicjowanie prostych, codziennych zadań, jak pójście się umyć, położenie spać, zrobienie sobie obiadu. Mogą też powodować trudności z dostrzeżeniem problemu i kompletną blokadę uniemożliwiającą jego rozwiązanie. Wpływają na niezdolność podejmowania decyzji czy podążania za słownymi instrukcjami. Funkcje wykonawcze są tak różnorodne i złożone, że ich zaburzenie wpływa na cały szereg zachowań. Już przy samym przechodzeniu z jednego zadania do drugiego (np. teraz przestanę czytać książkę, by zrobić sobie kanapkę) mogą się pojawić następujące trudności:

  • trudność z zakończeniem jednej rzeczy, by zacząć następną, czyli niemożność oderwania się od wykonywanej czynności;
  • trudność z przeniesieniem uwagi z jednej rzeczy na drugą;
  • trudność z elastycznym myśleniem, czyli kontynuowanie robienia czegoś w określony sposób, nawet gdy inne podejście mogłoby okazać się skuteczniejsze;
  • trudność z powróceniem do wcześniejszej czynności po jej przerwaniu.

Zaburzenia funkcji wykonawczych występują u osób z autyzmem i ADHD, ale też osób po udarze mózgu czy z chorobą Parkinsona. Uważa się, że działanie funkcji wykonawczych jest sterowane przez płat czołowy mózgu oraz móżdżek, ale nie jest to jeszcze w pełni zbadane. Jeśli chcecie wiedzieć, jak się je diagnozuje, to metody są różne i jeszcze nie doskonałe – odsyłam was do przywołanego już wyżej artykułu.

Diagram w języku angielskim – można go pobrać z tej strony i pokolorować według własnych doświadczeń.

Jak się dowiedziałam o własnych problemach z funkcjami wykonawczymi?

Gdy parę lat temu przypadkowo natknęłam się w Internecie na termin „executive functions” (tłumaczony czasem kalką na polski jako „funkcje egzekutywne”), było to dla mnie odkrycie chyba nawet większe niż to dotyczące samego autyzmu. Od wielu lat zdawałam sobie sprawę, że coś jest ze mną nie tak. Sposób w jaki myślę, planuję, wykonuję czynności był jakiś dziwny. Brakowało mi nie tylko słów na opisanie tych przeczuć, ale przede wszystkim narzędzi do tego, by w ogóle pojąć, co w zasadzie próbuję opisać. Jedyne co miałam, to wrażenie, że coś nie działa tak jak powinno.

Jednym z pierwszych artykułów na ten temat, jakie przeczytałam, był „Executive functioning: a personal perspective” autorstwa Finna Gardinera. Nie jest to naukowe opracowanie, ale opis osobistych odczuć jego codziennych trudności. W końcu w mojej głowie zaczęły pojawiać się odpowiednie słowa. W końcu znalazłam kogoś, kto miał tak samo jak ja.

I have the hardest time with daily life tasks. For example, cleaning my room without direction or prompting is really difficult. It’s hard to turn the whole into parts, and once I’ve taken care of one part, I run out of energy to deal with the rest of the room. Trash bags accumulate in corners of my room because I keep forgetting to carry them down with me when I go downstairs. Plates, cups, and kitchen utensils lie on my dresser and bookshelves because I forget to put them in the dishwasher. It doesn’t help that I tend to perceive messes as part of the environment if they’ve been there too long.

Jeszcze ważniejszy okazał się tekst „Executive function: what is it, and how do we support it in those with autism? Part I” autorstwa Maureen Bennie, która rozbiła funkcje wykonawcze na dziewięć kategorii i każdą z nich opisała. W sposób, który miał dla mnie sens. Na przykład na temat pamięci roboczej – gdy co prawda pamiętasz imiona i stopień wszystkich Jedi z „Gwiezdnych Wojen”, ale nie możesz sobie przypomnieć wszystkich kroków potrzebnych do umycia zębów:

Working Memory:

Individuals on the spectrum notoriously have specific memory deficits and strengths. They can seemingly remember every Jedi name, rank and serial number in all ten Star Wars movies, but have trouble remembering to eat, or what day it is, or what the order of the steps are when brushing teeth. Working memory is the ability to remember specific short term memories needed to execute a function or daily task.

Albo na temat inicjowania czynności – gdy chce się coś zrobić, ale się tego nie robi. I nie ma to żadnego związku z pragnieniem czy chęcią zrobienia lub nie danej aktywności. Chodzi o brak zdolności „po prostu zacznę robić”.

Initiation:

Initiation is the ability to start an activity, plan, or task. For those with executive function difficulties with initiation, they may want to play a certain game, do their homework, or play an instrument, but unless the activity is initiated by someone else it doesn’t happen. It has nothing to do with desire, or “want” – it is about lacking the function of “just doing it”.

Tylko czy dla czytelnika, u którego funkcje wykonawcze działają prawidłowo te wszystkie definicje mają jakikolwiek sens? Czy są zrozumiałe? Podejrzewam, że mogą nie być. Spróbuję więc to jak najlepiej opisać „od środka”, z mojego punktu widzenia – parę przykładów. Przyznam, że nie jest to łatwe zadanie, bo muszę wyjaśnić moje odczucia, które dla mnie są kompletnie normalne (choć w praktyce są zaburzeniem lub wynikają z autyzmu) z pewnym wyobrażeniem na temat tego, jak działają umysły osób neurotypowych.

Ale co to tak naprawdę znaczy?

Największe problemy mam z bezproblemowym przerywaniem wykonywanej czynności, rozpoczynaniem nowej czynności oraz płynnym przechodzeniem z jednej czynności do drugiej. Wyobraźcie sobie taką sytuację: siedzę przed komputerem i pracuję. Muszę jednak się napić. Myślę o tym, ale nie wstaję i nie idę do kuchni. Czuję suchość w gardle i myślę, że muszę się napić, ale nie wstaję i nie nalewam sobie szklanki wody. Nie piłam nic od rana i powinnam się napić, ale tego po prostu nie robię. Zupełnie, jakby gdzieś na linii od myśli do czynu następowało spięcie. Chodzi o to, że myślę sobie „powinnam się podnieść”, „powinnam nalać sobie wody”, „jest mi zimno, powinnam się cieplej ubrać”, „powinnam podnieść ten śmieć, który leży na podłodze od tygodnia” i jestem tych myśli całkowicie świadoma, wiem, że to jest jakieś zadanie do wykonania, ale nie jestem w stanie zmusić mojego ciała do wykonania tej czynności. Komenda zostaje wydana, ale nic się nie dzieje.

Ale to przy założeniu, że w ogóle zidentyfikowałam potrzebę. Siedzę więc i pracuję, ale czuję się jakoś niekomfortowo. I nie wiem dlaczego. Siedzę więc dalej, aż dochodzę do wniosku, że chyba brzuch mnie boli. Coś już zostało rozpoznane, ale dalej nic z tym nie robię. Ignoruję to uczucie, bo na razie to zakłócenie w tle, nic poważnego. Przeszkadza, ale nie na tyle, by się na tym skupić. Powoli jednak próbuję zrozumieć, czego chce moje ciało. Jest głodne? Jest zmęczone długim przebywaniem w jednej pozycji? Zatrułam się jedzeniem? A może mam pełny pęcherz? Gdy już rozpoznam, że chodzi o to ostatnie, wcale nie wstanę od razu i nie pójdę do łazienki. Bo ciężko mi przerwać jedną czynność i przestawić się nagle na inną. A jak już pójdę i skorzystam z ubikacji, to mogę mieć problem z ponownym wdrożeniem się w przerwaną pracę. Więc zamiast 5 minut przerwy zrobi się godzina bez pracy, bo po prostu nie umiem do niej bez problemu powrócić.

Wydawałoby się, że to takie łatwe – musisz skorzystać z toalety to idź. Jesteś głodna to coś zjedz. Jest ci zimno to załóż sweter. Cynthia Kim opisuje to tak:

W tym momencie osoba neurotypowa wstaje od komputera, podchodzi do szafy i wyciąga sweter. U wielu aspergerowców komunikacja między ciałem a mózgiem jest jednak ograniczona do tego stopnia, że może to sprawiać wrażenie nieodczuwania bólu, zimna i innych doznań fizycznych w taki sposób, jak doświadczają tego osoby neurotypowe. […] Na podstawie własnych doświadczeń nie jestem przekonana, że mniej odczuwamy ból czy zimno. Moim zdaniem chodzi raczej o słabą komunikację między ciałem a umysłem. Potrzebujemy w związku z tym silniejszych bodźców zmysłowych, aby wywołać reakcję mózgu.

Kolejny przykład dotyczy odczuwania upływu czasu – nigdy nie wiem, ile coś mi zajmie, przez co ciężko mi zaplanować różne działania, bo martwię się, że nie zdążę ze wszystkim. Często mnie to blokuje i sprawia, że nic nie robię, bo się stresuję, że nie starczy mi czasu, więc lepiej nie zaczynać. Jeśli mam umówioną wizytę u lekarza na 15:00, to nie mogę zacząć odkurzać o 12:00, bo nie potrafię sobie wyobrazić, ile mi to zajmie i boję się, że spóźnię się do lekarza. Aczkolwiek w związku z tym, jeśli jestem gdzieś umówiona, zwykle docieram na miejsce pół godziny przed czasem, bo nauczyłam się zawsze wychodzić przesadnie wcześniej. Nie lubię się spóźniać.

Na problemy z określeniem, ile trwa dana czynność, bardzo pomaga mi timer. Za jego pomocą mierzę, ile dokładnie minut zajęła mi jakaś standardowa czynność. Np. porządne wyszorowanie kuwety i wymiana żwirku zajmują tylko 10 minut! Jeśli dokładnie wiem, ile coś będzie trwać, dużo łatwiej mi się tym zająć, bo mogę sobie zaplanować, kiedy coś zacznę i skończę robić.

Kolejny przykład to rozwiązywanie problemów. Wróćmy do plamy na podłodze, którą przywołałam w pierwszym akapicie. Znów zacytuję Cynthię Kim, bo tak się składa, że ona też walczy z wiecznie niewytartymi plamami na podłodze:

Rozwiązanie problemu, nawet drobnego, wymaga czterech etapów działania funkcji wykonawczej. Są to:

1. Rozpoznanie zauważonego zjawiska jako problemu.

2. Zaplanowanie rozwiązania przez wybór i uporządkowanie strategii.

3. Zachowanie wybranych strategii w pamięci krótkotrwałej, aby można je było zastosować.

4. Ocena wyniku i naprawienie błędów w razie potrzeby.

Mam kłopoty z etapem 2. i 3. Mój mózg rozpoznaje, że na podłodze jest plama, ale niekoniecznie traktuje to jako drobny problem do rozwiązania. Lub zauważa problem, ale nie rozpoznaje konieczności rozwiązania.

Tak się często czuję. Widzę problem, ale… rozwiązanie po prostu nie nadchodzi, choć powinno być proste. Weź płyn, ścierkę i wytrzyj. Tylko że to się nie dzieje, bo szwankuje pamięć robocza. Bo w tym momencie, w którym widzę tę plamę na podłodze pewnie niosę nożyczki, o które poprosił mnie mąż, a potem miałam wyrzucić śmieci… a po powrocie? Nie wiem, zdążyłam zapomnieć o płynie i ściereczce. Ogólnie jeśli mam do zrobienia kilka rzeczy, to o połowie zapomnę, będę się między nimi miotać, albo w połowie zabierać się za coś innego, albo zacząć robić coś, czego zupełnie nie było w planach. A problem z kontynuowaniem rozpoczętego zadania i doprowadzenia go do końca też bierze się z zaburzeń funkcji wykonawczych.

Silne są też u mnie problemy z elastycznością poznawczą, czyli opór wobec zmian, sztywność myślenia, potrzebę rutyny czy nieumiejętność widzenia sytuacji z perspektywy innej osoby. Jeśli już sobie coś opracuję na tyle, by móc to robić „na pamięć”, to bardzo nie lubię odchodzić od stworzonej rutyny. Jeśli np. mam ugotować sobie nowe danie, a nie to co zwykle, to na pewno zapomnę o jakimś składniku (w dniu pisania tego zapomniałam o przyprawach…), nawet jeśli co pięć minut będę sprawdzać przepis (kłania się znowu problem z pamięcią roboczą, nie potrafię za nic zapamiętać składników, kolejności ich dodawania, czasu gotowania, no po prostu nie!). Ostatnio przez remonty musiałam skorzystać z autobusu zamiast z tego tramwaju, co zawsze. Autobus był jednak najwyraźniej nowego typu i miał inny przycisk otwierania drzwi niż te, które znałam. W związku z tym… nie wsiadłam do niego. Tu z kolei dochodzi znowu umiejętność rozwiązywania problemów. Musiałam pojechać innym środkiem komunikacji niż zwykle, przesiąść się na przystanku którego kompletnie nie znałam i jeszcze skojarzyć, że ten dziwny guzik otwiera drzwi… Mój zmęczony zmianą trasy i rutyny mózg już nie potrafił sobie poradzić z tym, że ten przycisk nie jest taki, jaki powinien być. Nie był taki, jaki dobrze znałam! Więc się zawahałam i go nie nacisnęłam.

Często też bardzo zależy mi, by ktoś mi pokazał, jak wykonać daną czynność. Tak, nawet najprostszą i najbardziej łopatologiczną, nie wspominając o bardziej skomplikowanych rzeczach. Bo jeśli jedną pralkę czy kuchenkę obsługuje się tak, a inną inaczej, to już dla mnie za trudne. Wolę zostać poinstruowana. Przy czym niekoniecznie słownie, bo no znów, nie zapamiętam instrukcji i nie będę wiedzieć, jak za nią podążyć (najlepiej się uczę robiąc razem z kimś).

Tłumaczenie obrazka: Jak działa ADHD i zaburzenia funkcji wykonawczych:
Okej, to nie powinno zająć długo. Jakoś pomiędzy jedną godziną a jedenastoma miesiącami.

Oczywiście nie są to przykłady wszystkich możliwych funkcji wykonawczych – nie umiałabym wszystkich wam szczegółowo przedstawić czy znaleźć przykładu z mojego życia. Skupiłam się na tym, co sama najlepiej znam, żebyście mogli się ogólnie rozeznać w temacie. Też mam wrażenie, że w niektórych z tych przykładów łączy się ze sobą kilka różnych rzeczy… Próbowałam jednak wyjaśnić to najjaśniej jak umiałam.

Ogólnie powiedziałabym, że osoby z normalnie działającymi funkcjami wykonawczymi wykonują po prostu wiele czynności automatycznie, z łatwością, bez zastanowienia. Jak trzeba umyć zęby to idą i myją zęby, nie poświęcając temu nawet pół myśli. Przy zaburzeniu funkcji wykonawczych wszystko jest trudniejsze, wymaga dodatkowego wysiłku, skupienia, energii, zmuszenia się, przypilnowania. Automat się zaciął.

Przyznam, że jest to przede wszystkim powód frustracji – często się na siebie złoszczę, że od trzech tygodni nie wykonałam jakiegoś zadania, że znów zapomniałam zmyć tę głupią plamę z podłogi, że zmarnowałam tyle czasu, bo nie wiedziałam, ile będą trwać różne moje zajęcia, że nie potrafiłam sobie poradzić z rozwiązaniem prostego zadania, bo nie miałam przygotowanego do niego skryptu i nie potrafiłam odejść od rutyny. Czasem czuję się po prostu strasznie zagubiona w czasoprzestrzeni, jakoś tak płynę przez życie i nie do końca wiem co robię, kiedy ani jak. Złoszczę się, że nic mi nie wychodzi, że nie umiem utrzymać porządku albo zapamiętać instrukcji złożonej z czterech kroków. Że łatwo wpadam w panikę, gdy okazuje się, że muszę dotrzeć do celu inną drogą niż zwykle, czy kupić inne rzeczy niż wcześniej zaplanowałam, bo w sklepie brakuje konkretnego produktu – bo nie potrafię sobie wyobrazić, jak to zrobić.

Porównałabym problemy z funkcjami wykonawczymi do dysleksji. Osoba bez dysleksji po prostu pisze zdanie – naturalnie, odruchowo, bez zbytniego zastanawiania się nad każdą literką. Zdobyła umiejętność pisania, nauczyła się jak to robić, więc to robi. Tymczasem ja muszę włożyć w napisanie tego samego zdania dwa razy więcej energii, by nie pomylić „p” z „b”, „k” z „j” czy nie zrobić błędu ortograficznego (więcej o mojej dysleksji pisałam tutaj). Niby wiem, jak pisać, ale dalej ta czynność stawia mi opór.

Co pomaga przy zaburzeniu funkcji wykonawczych?

Przede wszystkim należy pamiętać, że „mądre” rady w rodzaju „po prostu to zrób”, „postaraj się bardziej” albo „ogarnij się” są kompletnie bezwartościowe. Osoby z zaburzeniami funkcji wykonawczych często mogą się wydawać leniwe, niezorganizowane, bałaganiarskie. Ale nie są takie nikomu na złość – po prostu muszą sobie radzić z dodatkowymi trudnościami. I bardzo chcą osiągnąć swoje cele. Trzeba też pamiętać, że działanie funkcji wykonawczych może się zmieniać w trakcie życia, w zależności od wieku czy ogólnego stanu fizycznego i psychicznego. Generalnie im lepiej ja się czuję – im bardziej jestem wyspana, a mniej zmęczona, im psychicznie jestem w lepszym stanie – tym łatwiej przychodzi mi wykonywanie różnych czynności.

Są różne techniki i pomoce, przy czym warto dobrać sobie takie, które pasują do konkretnej funkcji wykonawczej. Nie wszystko będzie działać u każdej osoby, nie wszystko pomoże z konkretnym problemem. Można wypróbować poniższe podpowiedzi:

  • Problemy z inicjowaniem czy przerywaniem czynności, przechodzeniem z jednej czynności do drugiej, też problemy z zapamiętaniem, że miało się coś zrobić – pomóc mogą wszelkiego typu listy zadań do wykonania, harmonogramy, przypomnienia, alarmy w telefonie. Przy czym sama mam tendencję do robienia sobie listy 10 zaległych spraw i rzeczywiście, dzięki szczegółowej rozpisce jestem je w stanie nadrobić w jeden dzień, ale jestem potem wykończona przez tydzień… W moim przypadku lepiej sprawdza się kalendarz, gdzie na jeden dzień wpisuję tylko 2-3 zadania. Pewne rzeczy mogą poczekać. Pomaga też rutyna, np. jeśli pracuje się 10-12, a potem zawsze robi pół godziny przerwy, to z czasem stanie się to przyzwyczajeniem i już się nie zapomni o odpoczynku. Możemy też ustalić, że zawsze gdy czekamy, aż zagotuje się woda na herbatę, robimy obchód domu i wycieramy te wszystkie wcześniej zapomniane plamy, albo zbieramy rozrzucone śmieci itd. Albo że łazienkę sprzątany w każdy czwartek. Rutyna pomaga wytworzyć tę brakującą automatyczność, odruchowość działania.
  • Problemy z planowaniem i wykonywaniem skomplikowanych zadań, problemy z pamięcią roboczą – warto rozbić sobie złożone zadania na mniejsze części, łatwiejsze do wykonania. Np. nie mówimy, że spakujemy się na wyjazd, tylko że spakujemy kosmetyki na wyjazd. A dopiero potem ubrania. A dopiero następnie ładowarkę do telefonu. A po brakujące rzeczy pójdziemy do sklepu jutro. Dzięki temu musimy pamiętać tylko o jednym zadaniu na raz, można je szybciej i łatwiej skończyć (więc szybciej osiągamy punkt zadowolenia, że coś nam się udało, a to często motywuje do dalszego działania), nie miotamy się pomiędzy szafą, łazienką a biurkiem, próbując wszystko ogarnąć jednocześnie. Oczywiście przyda się check lista, czy o niczym nie zapomnieliśmy.
  • Kolejny sposób na powyższe to przypomnienia wizualne – trzeba jutro wyprasować pranie? Zostaw wieczorem żelazko na stole. Po jego zobaczeniu od razu będzie wiadomo, co się miało w planach. W moim przypadku zauważyłam, że łatwy dostęp do narzędzi pracy bardzo pomaga. Jeśli wiem, że odkurzacz jest wciśnięty w kąt szafy, więc żeby się do niego dostać muszę usunąć pudła sprzed szafy, potem odsunąć kurtki, potem się szarpać, żeby go wyciągnąć… to po prostu nie odkurzę. Trzymajcie najważniejsze narzędzia pod ręką.
  • Problemy ze skupieniem się na jednej czynności przez dłuższy czas – być może pomoże stimmowanie. Machanie nogą w trakcie pracy, gryzienie specjalnego gryzaka, nawet słuchanie odpowiedniej muzyki czy serial włączony w tle mogą pomóc zaangażować tę część mózgu/ciała/zmysłów, które uparcie odwracają naszą uwagę w stronę innych bodźców czy zajęć. Po raz kolejny też spróbujcie podzielić większe zadanie na mniejsze elementy i odhaczajcie je po kolei. To pomoże się nie zgubić po drodze.
  • Problemy z odbieraniem sygnałów z ciała – warto stworzyć sobie listę kontrolną i co jakiś czas upewniać się, że wszystko z naszym ciałem jest ok. Regularnie przerywać wykonywaną czynność i pytać: czy jestem głodna? Czy jestem spragniona? Czy jestem śpiąca? Czy coś mnie boli? Nauczyć się sprawdzać siebie i reagować wcześniej, zamiast czekać do momentu, kiedy się mdleje z braku wody. Tylko jak nie zapomnieć o liście? Znów mogą się przydać alarmy w telefonie. Dzwoni? Znaczy czas posłuchać swojego ciała.
  • Problemy z odczuwaniem upływu czasu – tak jak wspomniałam wyżej, pomierzcie sobie, ile zajmuje wzięcie prysznica, zjedzenie śniadania, ubranie się itd. Zapiszcie to sobie, najlepiej w widełkach, żebyście się nie stresowali, że coś wam zajmuje dłużej niż powinno. Jeśli jesteście gdzieś umówieni, sprawdźcie na mapie, ile zajmie dojazd. Przygotowujcie sobie harmonogramy dnia, wykresy czy notatki pomagające zorientować się, ile coś trwa.
  • Przy zaburzeniach funkcji wykonawczych ważne jest też mądre rozporządzanie energią – osoby autystyczne często bardzo skupiają się hamowaniu, czyli powstrzymywaniu się przed stimmowaniem, uciekaniem wzrokiem, przesadnym rozgadaniem się na ulubiony temat. Próba wyglądania i zachowywania się „normalnie”, czyli maskowanie swojego autyzmu, zużywa mnóstwo energii. W efekcie funkcje wykonawcze są osłabione. Może się okazać, że lepiej jest machać rękami albo kiwać się na boki i może wyglądać trochę dziwnie, ale jednocześnie być w stanie w końcu skupić się na pracy i doprowadzić zadanie do końca. Stimmowanie zresztą często pozwala się dodatkowo skupić.
  • Czasem, gdy człowiek czuje się już kompletnie zagubiony, warto na chwilę się zatrzymać i na spokojnie zastanowić, na czym polega problem. Czy pochodzi on z ciała? Czy zapomnieliśmy o czymś ważnym? Czy rozproszyliśmy się w połowie zadania? Uspokojenie się, odprężenie, oczyszczenie umysłu, medytacja mogą pomóc zebrać siły na przygotowanie planu działania, a – kto wie – może nawet jego wykonanie!
Tłumaczenie: to dziwne uczucie, gdy nie jesteś pewna, czy rzeczywiście masz chwilę wolnego czasu, czy po prostu zapomniałaś o wszystkim.

Tutaj (w języku angielskim) znajdziecie artykuł o tym, jak dorośli mogą pomóc swoim dzieciom z zaburzeniami funkcji wykonawczych.

Na zakończenie

Starałam się wyjaśnić funkcje wykonawcze – zarówno za pomocą definicji, jak i osobistych doświadczeń – najlepiej jak potrafiłam. W razie czego odsyłam oczywiście do zalinkowanych wyżej źródeł i samodzielnego zgłębiania tematu. Ostatecznie nie jestem ani neurologiem, ani psychologiem, by idealnie rozumieć ten temat. Nigdy też żaden specjalista nie zdiagnozował u mnie tego problemu, bo tak szczerze to nawet nie wiem, kto i gdzie mógłby to zrobić. Wiem jedynie, czy odkąd dowiedziałam się o zaburzeniach funkcji wykonawczych i zaczęłam czytać na ich temat, zaczęłam lepiej rozumieć, jak działają mój umysł i ciało, oraz jak mogę sobie pomóc z codziennymi trudnościami. Podobnie jak w przypadku lektur dotyczących autyzmu – nagle rzeczy zaczęły nabierać sensu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: