Specjalne zainteresowania i ich rola w komunikacji
fakty i mity

Specjalne zainteresowania na spektrum

Przyznam, że trochę ciężko jest mi wyjaśnić, o co chodzi z tymi specjalnymi zainteresowaniami, ponieważ z mojego punktu widzenia są całkowicie normalne… Jasne, może w przypadku autystów są to bardziej intensywne fascynacje. Może są to zainteresowania trochę bardziej nietypowe, jak często przywoływane pociągi czy liczby. Może sposób, w jaki autyści podchodzą do swojego hobby jest jakiś inny…

Poza tym jednak dla mnie całkowicie normalnym jest, iż ludzie posiadają różne pasje. Bardziej zaskakująca jest dla mnie myśl, że ktoś mógłby nie być niczym zainteresowany – nie pogłębiać swojej wiedzy na ulubiony temat, nie tworzyć jakiegoś typu sztuki, nie zbierać czegoś. Tak samo nie odczuwam specjalnej potrzeby oceniania ludzi za ich hobby. Nie dziwi mnie, że ktoś kocha pociągi i wszystko o nich wie, spędza długie godziny na gotowaniu, bo lubi, albo wieczorami czytuje o południowoamerykańskiej żabie błotnej. Mnie żadna z tych rzeczy nie interesuje, ale… cóż, doskonale rozumiem samą ideę fascynacji.

Tłumaczenie:
Ja, prosząc na kolanach, płacząc, zmęczonym głosem, szepcząc błagalnie: proszę, Boże, pozwól mi cieszyć się czymś w umiarkowanym stopniu.
Mój mózg: OBSESJA, OBSESJA, OBSESJA.

Jest to jedna z tych rzeczy, które trochę mnie uwierają w mózg i chciałabym to wiedzieć – czy osoby neurotypowe rzeczywiście znacząco rzadziej mają silne pasje/hobby? Czy może są one ograniczone do jakichś paru tylko popularnych tematów? Nie wiem, piłka nożna i moda? Jak to wygląda od drugiej strony?

Specjalne zainteresowania na spektrum

W mojej notce powitalnej wspomniałam, że pisanie to moje specjalne zainteresowanie. Termin ten jest trochę nieładną kalką angielskiego „special interest”, ale nie wiem, jak to inaczej nazwać – można by też powiedzieć szczególne zainteresowania albo fascynacje, ale mi ta kalka chyba najbardziej pasuje.

Czym dokładnie są specjalne zainteresowania? Może nimi być w zasadzie wszystko. Książki. Komiksy. Muzyka. Zwierzęta. Pociągi. Pisanie. Projektowanie. Liczenie. Kosmos. Jeśli coś istnieje, to istnieje też autysta, który się tym pasjonuje. I ta pasja ma bardzo intensywny charakter.

Zdarza się, że osoba autystyczna tak bardzo skupi się na swojej pasji, że zapomina o tak ważnych rzeczach jak jedzenie i picie czy ignoruje swoje inne obowiązki – nie może też zmusić się do pracy, bo woli zajmować się tym, co jest z jej punktu widzenia ważniejsze. Osobiście mam przede wszystkim problemy z zaprzestaniem czynności. Jeśli np. znajdę na YT nowy kanał, który mnie zainteresuje, to nie zaznam spokoju, dopóki nie obejrzę WSZYSTKICH filmików. Jeśli jakiś temat mnie zafascynuje, będę o nim czytać aż do kompletnego fizycznego wycieńczenia, gdy już wszystko mnie boli i nie tyle świadomie przestaję, co się ze zmęczenia wyłączam. (I zamówię od razu 15 książek na ten temat…) Potrafię kontynuować czynność, mimo że od godziny ciśnie mnie pęcherz, jestem głodna i plecy mnie bolą. Kiedy dopadnę się do czegoś, co jest moim specjalnym zainteresowaniem, ciężko mi się oderwać.

Ale w drugą stronę też to działa – autysta może być zbyt przejęty swoją pracą czy obowiązkami, by móc się skupić na specjalnym zainteresowaniu. Zwyczajnie stres, że nie skończyło się jakiegoś ważnego zadania, odbiera wszelką przyjemność z robienia tego, na co ma się ochotę. Relacja między pasją a resztą życia może być skomplikowana, czasem to pierwsze blokuje to drugie, a czasem to drugie – pierwsze. Zdarza mi się, że przez wiele dni albo nawet tygodni nie potrafię tknąć mojego specjalnego zainteresowania, bo czuję, że „wiszą” nade mną inne rzeczy. I to nawet nie zawsze jest tak, że rzeczywiście zajmuję się pracą, sprzątaniem, czymkolwiek pożytecznym – czasem po prostu kręcę się bez sensu po domu, nie mogąc się za nic zabrać. Bo jak sprzątam – to nie zajmuję się pasją. Ale jak usiądę i pogrążę się w pasji, to już na pewno nie posprzątam. Wywołuje to we mnie tyle napięcia, że w końcu nic nie robię.

Bywa też, że człowiek naprawdę, naprawdę by chciał poświęcić trochę czasu na swoje specjalne zainteresowanie, a jakoś nie może. I siedzi z szydełkiem w ręku, ale nie szydełkuje (albo, jak w moim przypadku, nawet nie wyciąga narzędzi z pudła). Ma malować, ale nie maluje. Ma przeczytać książkę na swój ulubiony temat, ale nie czyta. Po prostu nie może się zebrać do działania. Może wynika to z przeciążenia? Ze zmęczenia? Ze zwykłego lenistwa? Może ma jakiś związek z funkcjami egzekutywnymi?

Także z tymi autystycznymi obsesjami nic nie jest takie oczywiste – to nie jest tak, że rzeczywiście wszyscy autyści interesują się jakąś jedną konkretną rzeczą i nic więcej ich nie obchodzi, nic innego nie robią, o niczym innym nie myślą. Niektórzy mogą nie mieć siły, by zajmować się specjalnym zainteresowaniem, inni dobrze i świadomie radzą sobie z dzieleniem czasu pomiędzy pracę, obowiązki i hobby.

Najlepiej mają pewnie ci, którzy znaleźli sobie pracę powiązaną ze specjalnym zainteresowaniem. Robią to, co lubią i jeszcze ktoś im za to płaci!

Czemu specjalne zainteresowania są dla autystów ważne?

Ta kwestia została doskonale wyjaśniona na profilu The Autictic Life. Pozwolę sobie na dokonanie bardzo surowego tłumaczenia:

„Osoby autystyczne są nieskończenie pełne pasji dla tego, co jest dla nich ważne. Poświęcają się swemu zainteresowaniu z głębokim entuzjazmem, wewnętrznie zmotywowane do poszukiwania wiedzy i zrozumienia wąsko rozumianego tematu. Specjalne zainteresowania są często traktowane z pobłażaniem, jako trywialne albo dziwne, ale dla wielu osób są sposobem na znalezienie sensu w świecie i są ważnym elementem tożsamości. Poprzez okazanie szacunku autystycznym pasjom, osoby neurotypowe mogą budować z autystami relacje oparte na zaufaniu, autonomii, pozytywnym postrzeganiu siebie. Specjalne zainteresowanie może stać się podstawą przyjaźni, wieloletniego hobby, a w wielu przypadkach – także udanej kariery zawodowej.”

View this post on Instagram

How do you feel when you are able to talk about or engage in your special interests? Personally, one of the narratives I hate the most around Autism is the misinterpretation of our special interests as something negative. “Restricted obsessions” are usually called. But to me, they are my main coping mechanism when things get too much. They help me recenter when I feel weird or a bit off, and they allow me to unplug from the world. Not only that, but my strongest relationships are those with people who encourage my special interests and are genuinely curious to know more about them. That’s my main advice for anyone allistic (non-Autistic) who is looking to connect with their Autistic loved one (friend, partner, children) make an effort to learn about their special interests. It will make a difference. Credit: @neurodiversity_ot consider giving them a follow and check out their on-going series called “Reframing Autism: A strengths-based lens.” This excerpt is from one of their posts and it’s wonderful. It’s worth checking it out. Thank you for letting me repost your words 💛 . . . #autism #autistic #actuallyautistic #autisticadults #autisticteens #autismo #autista #mujeresautistas #aspie #aspiegirl #aspergers #aspergerssyndrome #aspergerslife #neurodiversity #neurodiverse #neurodivergent #autismmoms #autismdads #autismparents #autismmomsrock #autisticselfadvocacy #autismpride #redinstead #autismrights

A post shared by The Autistic Life (@theautisticlife) on

Z jakiegoś powodu specjalne zainteresowania postrzegane są czasem negatywnie, nazywane wręcz „ograniczonymi obsesjami”, czymś niewłaściwym, niepożądanym. Jak jednak zauważa autor The Autistic Life, oddanie się swojej pasji może być metodą na odpoczynek, gdy codzienność staje się zbyt przytłaczająca. Są czymś przyjemnym, dobrze znanym, zwyczajnie relaksującym. Zauważa też, że najlepiej dogaduje się z ludźmi, którzy te zainteresowania wspierają i wykazują nimi zainteresowanie. Dzielenie pasji to metoda na budowanie relacji i znajdowanie przyjaciół.

Zainteresowania jako forma komunikacji

Należę do tych autystów, którym najłatwiej jest dogadać się z ludźmi poprzez wspólne hobby/zainteresowania/tematy. Zauważyłam, że im jestem starsza, tym ciężej jest mi utrzymywać kontakty z ludźmi spoza grup pisarskich. Najzwyczajniej brak mi sił na szukanie „normalnych” tematów. Jakiś czas temu na pewnym autystycznym funpage’u zapytałam, o czym właściwie gadają osoby neurotypowe – podobno o tym, co u nich słychać, jak minął dzień, co robiły za zakupach. Ja nienawidzę pytania „Co u ciebie?” bo kompletnie nie wiem, co odpowiedzieć. Mogę opowiedzieć o ciekawym artykule, który wczoraj przeczytałam. Albo ulubionym serialu na Netfliksie. Albo jak mi idzie uprawa pomidorów na balkonie. Zamiast tego odpowiadam „dobrze”, bo mam wrażenie, że żadna z powyższych historii nie jest spodziewana…

Kiedy mogę mówić na temat, który mnie fascynuje, coś się we mnie zapala i zaczynam trajkotać z pasją, przejęciem i emocjami. I jedyne, czego chcę, to godzinami opowiadać o Lady Gadze, Formule 1 albo pisaniu. Albo o dowolnym filmie/serialu/książce – niektórzy znajomi wiedzą, że zwłaszcza w tym zakresie mam silne opinie. ; ) Po prostu kiedy mówię o moich zainteresowaniach, mam w sobie mnóstwo radości, energii, chęci do życia, entuzjazmu.

Tyle że, oczywiście, moich rozmówców niekoniecznie te rzeczy obchodzą. Więc albo po prostu tematu nie poruszam i dyskutujemy o czymś, co interesuje wszystkich, albo w najgorszym przypadku nudzę, gdy żaden wątek rozmowy mnie nie rusza. Jeśli zaś się już rozgadałam, to potem siedzę smutna i przygnębiona, że się wygłupiłam i przynudzałam. Łatwo łapie mnie stres, że prowadzę rozmowę nie tak jak trzeba, mówię za dużo, mówię dziwne rzeczy… Nieudane interakcje społeczne są dla mnie wyjątkowo bolesne właśnie w tych sytuacjach, gdy chciałam się podzielić swoją pasją, ale się nie udało.

Ponieważ ostatnio zrozumiałam coś bardzo ważnego – nie chodzi mi tylko o to, żeby się wygadać, ale też żeby móc dzielić się moją pasją. Chcę rozmawiać z kimś, kto ma to samo specjalne zainteresowanie i możemy razem się pozachwycać albo trochę posprzeczać. Kluczowe jest jednak dla mnie bycie zrozumianą – mam wrażenie, dużo łatwiej jest mi poczuć połączenie z osobami, które rozumieją moją pasję. Kiedy mogę opowiadać o moich zainteresowaniach i jestem w moim entuzjazmie akceptowana, czuję się w końcu szczęśliwa i przynależąca do społeczności. A nie dziwna i odstająca od reszty.

Nie mam zbyt wielu takich relacji, ale na szczęście mam moje różne grupki pisarskie, gdzie radoście mogę się wymieniać z ludźmi trudami pisania. Jest to jedna rzecz, którą swobodnie mogę się dzielić, a czasem nawet przy okazji potrajkotać o czymś innym (o jak mi strasznie brakuje spotkań na żywo, zamiennik na Zoomie jakoś mnie nie przekonał. : / Chcę iść ze znajomymi na piwo i ponarzekać, że mam wielką dziurę w środku fabuły opowiadania! Pandemio, idź sobie!).

W przypadku innych pasji znalazłam sobie zamiennik. Przy okazji premiery nowej płyty Lady Gagi masa ludzi zaczęła robić reakcje na album na YouTube. Oglądanie ich sprawia mi przyjemność, bo choć nie jest to prawdziwa rozmowa, to jednak mogę porównać moją opinię na temat jakiejś piosenki z cudzą i jak widzę, że komuś też się podoba, to mi się robi ciepło na serduszku. Albo jak dostrzega coś, czego ja nie zauważyłam, więc czuję, że się czegoś nowego o ulubionej rzeczy nauczyłam. To jest taka trochę dziwna forma interakcji, ale ostatnio jest dla mnie równie ważna, co spotkania z ludźmi. Tacy wideo-przyjaciele.

Zainteresowania stałe i tymczasowe

Nie jest to żadna oficjalna klasyfikacja, ale patrząc na siebie i moje fascynacje, tak bym je nieoficjalnie podzieliła.

Zainteresowania stałe to te, które towarzyszą mi od zawsze lub od dłuższego czasu. Numerem jeden jest oczywiście pisanie i na ten temat planuję oddzielny wpis. Różnego typu historie tworzę od dziecka, na tę chwilę mam opublikowane już kilkanaście opowiadań fantastycznych. Na jesieni szykuje się premiera kolejnej antologii z moim tekstem (do którego męczę w tej chwili redakcję…). Więcej o mojej twórczości znajdziecie tutaj.

Kiedyś powiedziałam Małżowi, że jakbym miała wybrać pomiędzy szydełkowaniem a pisaniem, to zrezygnowałabym z tego pierwszego i pisała. Na co stwierdził, że to głupie, bo z rękodzieła mam przynajmniej trochę pieniędzy (sprzedawałam wówczas trochę rzeczy). Po dwóch latach sam jednak przyznał, że nie mam talentu do sprzedaży/marketingu i nie ogarniam, co robię. Pisanie wychodzi mi natomiast znacznie lepiej i na tym powinnam się skupić.

Rzeczywiście, pisanie stoi u mnie na pierwszym miejscu. To moja pasja i moje życie, gdy z jakiegoś powodu nie mogę pisać (głównie nadmierne zmęczenie i przeciążenie życiem) jestem wyjątkowo nieszczęśliwa. Zwłaszcza że wolę pisanie od mówienia i dla mnie fantastyczne, fikcyjne opowieści są wbrew pozorom formą komunikacji ze światem… ale, tak jak wspomniałam wyżej, o tym rozpiszę się w oddzielnym wpisie, bo to dla mnie bardzo osobisty i złożony temat. Dziś chciałam wam tylko ogólnie opowiedzieć o specjalnych zainteresowaniach.

Co poza tym? Uwielbiam dokumenty o prawdziwych zbrodniach. Na Netfliksie jest ich cała masa, oglądam wszystkie. Uwielbiam też recenzje filmów, w szczególności analizy złych produkcji. Przy czym nie muszę znać filmu, niektóre kojarzę wyłącznie z recenzji i cudzych opinii. Analizy literatury też mogą być. Po prostu lubię analizować rzeczy, więc lubię też patrzeć, jak inni to robią, a dzieła kultury są mi najbliższe. Po obejrzeniu filmu często sama przeprowadzam jego rozkład na części pierwsze w mojej głowie, jako taką rozrywkę intelektualną i coś, co mi po prostu sprawia przyjemność.

Czytanie. Czytam zdecydowanie za wolno i zbyt wiele na raz. Chciałabym umieć skupić się na jednym, określonym gatunku, np. przeczytać cały cyberpunk albo wszystkie zgromadzone na półkach książki o architekturze. Nic jednak nie poradzę, że zainteresować potrafi mnie wszystko, mam więc książki o wicca, o autyzmie, o dizajnie i liternictwie, masę losowej fantastyki… Po prostu uwielbiam czytać wszystko i o wszystkim.

Uprawa pomidorów. Pomidory na balkonie mam już chyba od pięciu lat i głównie uczyłam się na własnych błędach. W tym roku też ostro eksperymentuję i… lepiej nie pytajcie mnie o pomidory, bo wam opowiem historię każdego krzaka, ile potrzebuje wody, a jaka ziemia jest najlepsza, a czemu dana odmiana się nie sprawdziła. ; ) Lubię gadać o pomidorach i chętnie wrzucałabym więcej zdjęć na IG, ale chyba by tego moi followersi nie wytrzymali. ; )

Poza tym jeszcze masa innych rzeczy, na przykład wspomniana już muzyka Lady Gagi czy wyścigi Formuły 1. Nie będę się o wszystkim rozpisywać, bo będziemy w tej notce siedzieć do jutra! Mam wrażenie, że cechuje mnie trochę mniej skupienie na jednej, konkretnej rzeczy, a bardziej taka ogólna ciekawość bardzo wieloma różnymi rzeczami.

Zainteresowania tymczasowe to rzeczy, które nagle mnie wciągają i zajmuję się nimi przez pewien czas, aż równie nagle doznaję przesytu i mi przechodzi. Ostatnio miałam tak z nauką języka szwedzkiego. Założyłam sobie zeszyt, ćwiczyłam codziennie, czytałam w Internecie o zasadach. I wypatrzyłam sobie książki do nauki, które zamówię, jak tylko będę miała pieniądze. Tyle że gdy pieniądze pojawiły się na koncie, już kompletnie nie miałam ochoty na naukę.

Myślę, że po prostu mam za dużo innych rzeczy na głowie, poza tym jest lato, a ja źle znoszę upały. I stąd mój brak chęci do kontynuowania. Może kiedyś wrócę do szwedzkiego, a może będzie on jedną z wielu rzeczy, które mnie na chwilę zafascynowały, a potem mi przeszło.


Podsumowując:

  • specjalnych zainteresowań jest tyle, co autystów;
  • specjalne zainteresowania to wyjątkowo płomienne pasje, silne fascynacje, pogłębiona i złożona wiedza na jakiś temat;
  • specjalne zainteresowania to dla autysty bezpieczna przestrzeń, sposób na relaks, oderwanie się od przytłaczającej rzeczywistości;
  • specjalne zainteresowania mogą służyć jako forma kumunikacji, do budowania relacji i zdobywania przyjaźni;
  • specjalne zainteresowania mogą być nie tylko hobby, ale podstawą satysfakcjonującej kariery.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: