Stimmowanie na spektrum nagłówek
fakty i mity

Stimmowanie na spektrum

Moje ciało. Zawsze. Się. Rusza.

Coś się trzęsie, lata na boki, czymś się bawię, gryzę, macham, tańczę…

Czym jest stimmowanie?

Chwila moment, pewnie najpierw byście chcieli, bym wam wyjaśniła, co to w ogóle jest to stimmowanie. Otóż są to wszelkiego rodzaju powtarzalne ruchy, mające na celu rozładowanie napięcia, zmniejszenie stresu, zrelaksowanie się czy dostymulowanie układu nerwowego. Stimmowanie sprawia też autystom po prostu przyjemność.

Do stimów wlicza się: trzepotanie rękami i machanie nogami, bujanie się, kręcenie, chodzenie w kółko, obgryzanie ust czy paznokci, ale też zabawa kostkami, fidget spinnerami i innymi przedmiotami. Stimem może być jak widzicie prawie wszystko i zdarza się, że są one irytujące dla otoczenia, no bo czemu nie umiesz usiedzieć grzecznie w miejscu? Czemu musisz wszystkich irytować pstrykającym długopisem? Czemu nie możesz po prostu się uspokoić?

Jak możemy przeczytać w „Neuroplemionach”:

Naukowcy ostatecznie odkryli, że stimming pomaga autykom zredukować napięcie i zwyczajnie sprawia im przyjemność. W istocie niegroźne formy zachowań autostymulujących (takich jak machanie rękami czy przebieranie palcami) ułatwiają uczenie się poprzez uwalnianie zasobów mózgu, które normalnie poświęcone byłyby tłumieniu takich procesów.

Osoby, które nie rozumieją, jak ważne dla autystów jest stimmowanie, często wymuszają na nich zaprzestanie tych ruchów. Stimy są postrzegane jako kłopot do rozwiązania, dziwne zachowanie, coś wstydliwego, co niepotrzebnie przyciąga uwagę. Plus przeszkadzają osobom, które chcą, by wszyscy zachowywali się „normalnie”. Tymczasem stimmowanie nie jest problemem, tylko właśnie rozwiązaniem dla takich prawdziwych problemów jak stres, niepokój, przeładowanie emocjami, brak skupienia.

Moje ulubione stimy

  • trzęsienie nogami;
  • kiwanie się na boki;
  • machanie palcami stóp;
  • obgryzanie ust i wnętrz policzków;
  • pstrykanie paznokciami, choć wydaje to cichy dźwięk, a ja nie przepadam za wieloma dźwiękami;
  • bawienie się dowolnym przedmiotem, który akurat przyciągnie mogą uwagę;
  • tańczenie i machanie rękami niczym tańczące parabole:

Trochę nietypowo bardziej stimmuję nogami niż rękami. Na pewno nie mam w zwyczaju trzepotać dłońmi, co jest wśród autystów chyba najbardziej popularne (poza sytuacjami, gdy wystraszę się pająka – wtedy uspokajam się właśnie machając rękami).

Wśród autystów popularne są różnego rodzaju zabawki, które można obracać w palcach, np. kostki antystresowe. Przez jakiś czas też chciałam taką mieć, ale szybko zdałam sobie sprawę, że te wszystkie guziczki i inne elementy wydają dźwięki. Klikają. A ja chcę sobie machać przełącznikiem, ale tak, żeby nie klikał. Kompletna cisza. Czemu? Bo nie lubię zbytnio atakujących mnie dźwięków i sama nie lubię wydawać dźwięków. Zwyczajnie mnie irytują. Ostatnio moją ulubioną zabawką jest więc gumka do włosów, rozciągam ją sobie w palcach na wszystkie strony.

A może możecie polecić coś, czym można się wygodnie bawić w jednej ręce, ale żeby nie wydawało żadnych dźwięków? Macie swoje ulubione zabawki do stimmowania?

Dłoń bawiąca się Fidget Cube

Jak sobie radzę w miejscach publicznych

Gdy w podstawówce byłam na koloniach, miałam zwyczaj stukać palcami, głównie w rytm różnych melodii, które grały mi w głowie. Robiłam to bez przerwy i WSZYSCY zwracali mi na to uwagę, głównie na zasadzie „Ale czemu? Pianistką jesteś? Palce ćwiczysz? O co ci chodzi?”. Przyznam, że wówczas cudze zdziwienie niespecjalnie robiło na mnie wrażenie i wesoło machałam palcami, ile chciałam… Nie wiem czemu z czasem zaczęłam się przejmować tym, by moje stimy nie były widoczne dla innych. Dziś już nie potrafię zachowywać się tak swobodnie.

Większość roku noszę buty zakrywające palce, w związku z czym lubię stimmować poruszając palcami stóp (robię to zresztą też bez butów). Nikt tego nie widzi, a ja robię to, czego potrzebuję. Zdarza mi się też łagodnie bujać na boki, ale mam wrażenie, że jest to ruch na tyle delikatny, że nikt nie zwraca specjalnie uwagi. Zdarza mi się też nucić, ale prawie że bezgłośnie albo w miejscu, które i tak jest hałaśliwe, więc inne dźwięki mnie zagłuszają.

Co do machania kolanem w górę i w dół, gdy się siedzi, to mam wrażenie, że jest to ogólnie akceptowane zachowanie i wielu ludzi tak robi, gdy się np. czymś stresuje albo nie może na coś doczekać. Poza tym gdy się siedzi przy stole, to tego nie widać. Chyba że wejdę na takie obroty, że cały stół się trzęsie, wtedy zwykle ktoś każe mi przestać, ale ok, rozumiem, że nikt nie chce mieć herbaty rozlanej po całym blacie.

Najgorzej jest z obgryzaniem wnętrza policzków, bo tak się na tym skupiam, że robię wyjątkowo dziwne miny, a nawet pomagam sobie rękami. I średnio prowadzi się wtedy konwersację, bo usta są zajęte czym innym. Tego jednego stima wyjątkowo chętnie bym się z wielu powodów pozbyła…

Na szczęście ludzie jakoś szczególnie często się mnie nie czepiają. Jakiś czas temu siedziałam ze znajomymi na Zoomie i w którymś momencie zdałam sobie sprawę, że bujam się na lewo i prawo. Rozważałam, czy nie przestać, ale stwierdziłam, że kij tam. I wiecie co? Nikt nic nie powiedział. Możliwe, że nawet nikt nie zwrócił uwagi. Myślę więc, że moje powstrzymywanie się od stimmowania wynika w dużej mierze z zawstydzenia albo przekonania, że nie powinnam tego robić w towarzystwie, gdy tymczasem innym to najwyraźniej nie przeszkadza… albo są na tyle uprzejmi, że mi nic nie mówią, przynajmniej dopóki nikogo przypadkowo nie uderzę machając łapą. ; )

Przyznam też, że mam w sobie coraz mniej cierpliwości do dostosowywania się, także częstotliwość stimmowania w miejscach publicznych może u mnie wzrosnąć…

Stimmowanie a muzyka

Są takie utwory, które – jak to lubię określać – blokują mi konkretny kanał w mózgu. Nie skupiają całej mojej uwagi, więc mogę robić inne rzeczy, ale zajmują mnie na tyle, że chwilowo nie muszę się ruszać. Rączki i stópki mogą w końcu odpocząć! Nie wiem, na jakiej zasadzie to działa, ale czasem bardzo się przydaje.

Headspace (aplikacja z medytacjami) ma kilka utworów, które szczególnie sobie upodobałam i często je sobie puszczam, gdy potrzebuję intensywnie popracować. Z kolei na YouTube jest np. taki utwór, który też mi mocno odpowiada:

Minusy stimmowania

Na koniec jeszcze o niemiłych konsekwencjach stimmowania. Istnieje trochę problematycznych stimów: obgryzanie ust, paznokci czy skórek na palcach, rozdrapywanie strupków i krost do krwi, dłubanie wrastających włosków na nogach. Generalnie zachowania powodujące drobne uszkodzenia ciała.

Większości z nich udało mi się pozbyć. Rzadko już dłubię strupy czy wągry, zaś problem z włosami rozwiązała depilacja laserowa – zwyczajnie nie ma już co wrastać. Natomiast gryzienie paznokci/skórek nigdy mnie nie pociągało.

Dużym problemem jest natomiast dalej obgryzanie ust i policzków. Sprawia, że są wiecznie rozwalone, pękają i generalnie wiecie, jakie to jest nieprzyjemne. Gdzieś też przeczytałam, że obgryzanie wnętrza policzków może prowadzić do raka jamy ustnej i mnie to szczerze przeraża. Próbowałam przestać się gryźć i zauważyłam, że gdy bawię się czymś w ręce, zwykle wystarczająco mnie to dostymulowuje, bym mogła przestać wykonywać inne stimy w tym samym momencie. Problem polega na tym, że ciężko mi znaleźć przedmiot o odpowiedniej wielkości i właściwościach. Lubiłam jakiś czas bawić się słomką, ale raz, że zajmowała mi często obie ręce, a dwa, że wydawała dźwięk. Ciężko się też pozbyć starych nawyków – gryzę się całe życie, rzucanie tego z dnia na dzień to nie jest takie hop siup…

Pomaga mi też malowanie się szminką. Z jakiegoś powodu lubię warstwę szminki na ustach i nie odczuwam potrzeby gryzienia się, kiedy ją nakładam. Ale nie mogę w niej chodzić cały czas. Zwłaszcza głupio czuję się na myśl, że mam siedzieć w domu w dziurawych dresach, ale ze szminką na ustach (i pewnie Małż by się ze mnie śmiał…). A żeby wyjść na zewnątrz, musiałabym porządnie zrobić pełny makijaż, a tego często mi się nie chce. Gryzę się więc na razie dalej (bezbarwne pomadki nie dają tego samego efektu, są zwykle nieprzyjemne).

Zdarza się też, że od zbyt długiego stimmowania, zwłaszcza w przypadku nóg, bolą mnie stawy. Nie mogę przestać machać stopą, mimo że ona ma wyraźnie dość… Zauważyłam jednak, że jeśli nie staram się kontrolować stimu ani nie czuję się z jego powodu winna, to ogólnie jestem mniej spięta, a tym samym nie odczuwam bólu. Wydaje mi się, że jeśli stimmuję, ale w głowie próbuję się przed tym powstrzymać, to nieświadomie wytwarzam fizycznie napięcie i to mi szkodzi. Swobodne stimmowanie, bez odczuwania wewnętrznego nacisku, że nie powinnam tego robić, nie powoduje problemów.

Generalnie nie ma sensu zwalczania wszystkich stimów. Co najwyżej jakiś konkretny stim może nie być szczególnie zdrowy, ale zamiast z nim walczyć i probować na siłę przestać, lepiej zastąpić go innym, lepszym, wygodniejszym, zdrowszym, a jednocześnie spełniającym te same potrzeby. Wszystko jest kwestią znalezienia najlepszego dla siebie stimu.


Podsumowując:

  • stimmowanie to powtarzalne ruchy ciała;
  • stimmowanie pomaga rozładować stres, poradzić sobie z emocjami, uspokoić się;
  • stimmowanie jest dla autystów dobre;
  • jeśli cudze stimmowanie wam przeszkadza, spróbujcie być wyrozumiali. Szukajcie kompromisu;
  • jeśli komuś przeszkadza twoje stimmowanie, spróbuj zmienić stim w tej konkretnej sytuacji na mniej uciążliwy dla otoczenia.

PS. Jako że jest to słowo zapożyczone z języka angielskiego, jedni zaczęli je zapisywać z jednym „m” (stimowanie), a inni z dwoma „m” (stimmowanie). Ja przyjęłam pisownię stim, stimy i stimmowanie, bo tak mi najbardziej pasuje, ale nie upieram się przy ich poprawności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: